Szukaj
   

Publicystyka

List otwarty L. Wyki i M. Rapnickiego do Prezydenta

2010-01-15

"...urzędnik samorządowy, mający w przydziale czynności opiekę i pomoc instytucjom kultury, przyczynia się do – nie bójmy się szczerych, proletariackich słów, Panie Prezydencie – niszczenia na sposób bolszewicki dwóch ludzi o sporym dorobku zawodowym i artystycznym..." Czytaj List otwarty do Mirosława Lenka.

 

 

Panie Prezydencie. List ten piszemy przy użyciu służbowego sprzętu, bowiem sprawa, którą chcemy dziś poruszyć, dotyczy instytucji, w której pracujemy od dwudziestu pięciu lat. W jednym z artykułów w najnowszym "Wprost" czytamy: "Naukowcy badający emocje twierdzą jednak, że zdrowo jest otwarcie się złościć. Okazywanie złości świadczy nawet o wysokim statusie społecznym wściekającego się. Gniewa się bowiem tylko ten, kto może sobie na to pozwolić". Prawdę mówiąc, tego drugiego nie jesteśmy pewni, wszak my tylko skromni instruktorzy (dla niektórych - starsi specjaliści działalności podstawowej), ale sprawa, którą obserwujemy od kilku
lat nie pozwala nam milczeć!

Panie Prezydencie. Zaczął się rok wyborów samorządowych, czas spotkań ze społeczeństwem, pytań od wyborców i odpowiedzi przedstawicieli władzy. My, Marek Rapnicki i Leszek Wyka, byli dyrektorzy instytucji składających się od 9 lat na Raciborskie Centrum Kultury, należymy do tej części elektoratu, z którą jeszcze nie spotkał się Pan w tej kadencji samorządowej. Los, dość niefortunnie dla wszystkich trzech, połączył nas w dwóch punktach, które dla Pana w nawale obowiązków były epizodem, a dla nas - przeciwnie,  stanowiły o przyszłych losach naszych rodzin.
Obaj przeszliśmy konkursy na stanowiska dyrektorów, które mieliśmy przegrać i grzecznie przegraliśmy. Pan w tych konkursach był czynnikiem wykonawczym. W języku sprawozdawców piłkarskich takiego człowieka zwie się: egzekutor. Oczywiście, nie było tak do końca, za każdym razem był inny patron i raz jeden z nas wygrał przeciw drugiemu, ale właśnie po to, by konkurs, oprócz odebrania nam rangi, poróżnił nas jeszcze. Wiemy, to nie Pana inspiracja. Ale trochę głupio, prawda? Nam też jest przykro, proszę nam wierzyć!

Ale to jest właśnie polityka, brudna i okrutna, nieprawdaż? I ona jest właśnie przerażająca, a nie wyśmiewana działalność związkowa, wyszydzana akurat w 30-lecie założenia NSZZ "Solidarność", z której ponoć my wszyscy.

Przywołujemy tamten czas po to, by, zachowując jasność, co do swych zasług i wad, przedstawić  JEDNYM  GŁOSEM  nurtujący nas problem. Otóż od kilku lat daje się zaobserwować na raciborskich portalach internetowych atak na nasze osoby, atak permanentny, metodyczny, czyniony z zapamiętaniem godnym lepszej sprawy. My wiemy, od zadośćuczynienia za oszczerstwa są wydziały cywilne sądów, czynimy z nich użytek, tyle tylko, że wodospad pomyj, szyderstw i inwektyw ma swoje konkretne źródło. Najbardziej zajadły gończy, polski czy litewski, działa bezkarnie w instytucji, nazwanej w pewnej pracy popularno-naukowej wydanej na PWSZ w 2009 roku "rdzeniem kulturowym Raciborza". Przyzna Pan, Panie Prezydencie, że to lekka przesada, choć z drugiej strony - jak mawiał nieodżałowany Tewje Mleczarz - huczne, ogólnomiejskie obchody 10-lecia odnowionego kina "Bałtyk" (bo o ten przybytek chodzi) 1 września 2009 (sic!) mogłyby świadczyć, że cała władza podziela tę opinię.

I teraz już do sedna. Po analizie pełnych nienawiści wypowiedzi pod  naszym adresem z ostatnich dni stwierdzamy, że wiele szczegółów, półprawd, a nawet faktów z naszego życia zawodowego, dawnego i obecnego, zanurzonych jednak w sosie insynuacji, pochodzi z pierwszej ręki. I albo nasz owładnięty obsesją "chrześcijański" paszkwilant jest jasnowidzem, albo dostaje "świeżą" pożywkę od osoby rodzinnie związanej z "Bałtykiem", która - znowu na nieszczęście dla nas trzech – jest Pańskim pracownikiem. I oto powstaje sytuacja, w której urzędnik samorządowy, mający w przydziale czynności opiekę i pomoc instytucjom kultury, przyczynia się do - nie bójmy się szczerych, proletariackich słów, Panie Prezydencie - niszczenia na sposób bolszewicki dwóch ludzi o sporym dorobku zawodowym i artystycznym. Niszczenia cudzymi rękami, osaczania nie obcych, lecz dawnych przyjaciół, stających onegdaj na wysokości zadania w godzinach próby. Ale, pardon, to już wątek prywatny.

Powie ktoś "zwykła plotka, na drzewo z tym". Tyz prowdo, ale wszystko to dzieje się, Panie Prezydencie, w biały dzień, w mieście zjednoczonej Europy, chcącym uchodzić za światłe i nowoczesne. I dotyczy nie tylko nas, ale także Raciborskiego Centrum Kultury, które w dalszym ciągu reprezentujemy. Dlaczego tak się dzieje? Pytamy tym bardziej stanowczo, że niesprawiedliwe  wypowiedzi z tego samego źródła dotyczą również innych pracowników RCK.

Zatem proszę powiedzieć, Panie Prezydencie, jaki mechanizm steruje raciborską kulturą i czy to, co tu w zarysach opisujemy, należy zakwalifikować jako samorządowy mobbing wobec urojonych przeciwników, czy też tylko jako erupcję zemsty byłych i rzekomych przyjaciół? Powtarzamy: to nie jest plotkarskie pytanie, lecz fundamentalny problem kompetencji i kwalifikacji urzędników samorządu!

No, bo proszę powiedzieć, patrząc na ostatnie dwudziestolecie, czy raciborska kultura zawdzięcza nam mniej niż, nie przymierzając,  niewydolna nerka projektantom,  małe ronda Panu Staroście, a raciborska oświata "nowemu kościołowi"? Skąd tyle jadu i niechęci pod Pana tolerancyjnymi skrzydłami? Przed odpowiedzią polecamy lekturę dzieła wielkiego niemieckiego filozofa, Maxa Schelera pt. "Resentyment a moralność". Jednym z głównych tematów książki jest zagadnienie "predyspozycji emocjonalnych wytworzonych w człowieku na skutek sytuacji społecznych".

Wiemy, że teraz ruszy pilnująca nas sfora, ale chcemy pozostać w przekonaniu, że to Pan jest prezydentem, odpowiedzialnym za los nawet ostatniego woźnego w najmniejszej choćby instytucji gminnej. Jak powiedzieliśmy kiedyś redaktorowi Wawocznemu, my nie damy się zaszczuć, chodzi jednak o to, by niedobry klimat wokół RCK, wywoływany bez naszej wiedzy i woli, do reszty nie zatruł owoców naszej działalności. O naszą godność zadbamy sami.

 

Marek Rapnicki  

Leszek Wyka


reklama
Wczytywanie...Dodaj komentarz >>

Inne artykuły w serwisie Publicystyka

Promocja książki Alfreda Nowaka pt. "W służbie człowieka"

2012-01-31

W Przedszkolu im. Elżbiety Sojki w Lubomi odbyło się spotkanie promocyjne książki pt. "W służbie człowieka" autorstwa Alfreda Nowaka. Zdjęcia - promocja książki "W służbie człowieka".

 
Jak utopić 30 milionów?

2012-01-27

W budowę aquaparku na Ostrogu magistrat włoży nie swoje, bo pożyczone pieniądze. Czy nam – raciborzanom opłaci się ten interes? - pyta w swoim felietonie Tomasz Szota.

 
Prof. Jan Miodek o chajtaniu się - LXXXII

2012-01-22

- Ostatnio zostałam upomniana, że używany na Śląsku wyraz chajtać, czyli pobierać się, wychodzić za mąż, powinnam pisać przez "ch", a nie tak jak zwykłam, przez "h"- pisze Czytelniczka portalu raciborz.com.pl. Zobacz, co mówi Prof. Jan Miodek.

 
Protest "pieczątkowy" trwa - pacjenci mają problem

2012-01-11

Ustawa refundacyjna, która weszła w życie 1 stycznia, spowodowała ogromne zamieszanie. Pacjenci mają problem z wykupem recept, na których widnieje pieczątka "Refundacja leku do decyzji NFZ".

 
List do redakcji: Miasto znów oszczędza na dzieciach?

2012-01-10

- Władze znowu wprowadzają oszczędności bo przecież trzeba się wozić nową bryką, a dzieciaki niech się nudzą całe ferie przed komputerem - pisze Czytelniczka o tegorocznej miejskiej ofercie na ferie zimowe.

 
Ostatnio komentowane artykuły
Polecane artykuły na forum
reklama
reklama
Promowane firmy

Na skróty

> o wydawnictwie - reklama w mediach - praca - kontakt <
Copyright © 2001 - 2012 Raciborskie Media  Raciborskie Media